Biznes

Ministerstwo Finansów rozważa likwidację najdrobniejszych monet. Grosz może przejść do historii

Po polskich portfelach, sklepowych ladach i automacie do kawy krąży ponad 15 miliardów sztuk monet nominalnych 1, 2 i 5 groszy. Wydawałoby się, że to ogromna liczba, jednak rzeczywistość okazuje się bardziej skomplikowana. Te najmniejsze nominały stały się coraz większym problemem dla całego systemu finansowego kraju, a ich utrzymanie wiąże się z niespodziewanie wysokimi kosztami.

Grosz mniej wart niż papier

Pierwszym i najważniejszym problemem jest sam fakt, że koszty produkcji tych monet niemal lub całkowicie przekraczają ich nominalną wartość. Choć Narodowy Bank Polski oficjalnie nie potwierdza tej informacji, publiczne dyskusje oraz petycje napływające do NBP wskazują, że sytuacja jest poważna. Do wysokich kosztów produkcji dochodzą jeszcze wydatki związane z obsługą gotówki w bankach i kasach przychodu – logistyka, przechowywanie, sortowanie i liczenie najmniejszych monet pochłania znaczne środki finansowe.

Problem dostrzegli naukowcy, ekonomiści i zwykli obywatele, którzy zaczęli masowo kierować petycje do NBP. Wszyscy zgadzają się w jednym: utrzymanie najdrobniejszych nominałów to luksus, który Polska coraz mniej może sobie pozwolić.

Dwie wizje przyszłości polskiego grosza

W petycjach zaproponowano dwa alternatywne scenariusze zmian systemu monetarnego:

  • Scenariusz pierwszy: całkowita i natychmiastowa likwidacja wszystkich monet o nominałach 1, 2 i 5 groszy
  • Scenariusz drugi: stopniowe wycofywanie najmniejszych nominałów zgodnie z harmonogramem przejściowym

Druga propozycja jest bardziej złożona i podzielona na dwa etapy. Zgodnie z tym planem, od 2030 roku weszłaby w życie obowiązek zaokrąglania cen do pełnych dziesiątek groszy, a z obiegu zniknęłyby monety o wartości nominalnej 1, 2 i 5 groszy. Autorzy tej propozycji postulują jednak, aby proces kontynuować – od 2035 roku miałyby być również wycofane monety o nominałach 10, 20 i 50 groszy.

NBP patrzy pozytywnie na zaokrąglenia

Narodowy Bank Polski nie odniósł się bezpośrednio do konkretnych propozycji zawartych w petycjach, jednak jego stanowisko wobec zaokrąglania cen jest zdecydowanie przychylne. W oficjalnej opinii NBP czytamy:

„Przyjęcie takich rozwiązań, według uprzednio ustalonego schematu, przyczyniłoby się do uproszczenia rozliczeń transakcji gotówkowych i jednocześnie ograniczyłoby koszty funkcjonowania rynku gotówkowego, tak po stronie podmiotów procesujących gotówkę jak i samego NBP”

Ta deklaracja pokazuje, że bank centralny dostrzega realne korzyści ekonomiczne wynikające z wycofania najmniejszych nominałów. Zarówno dla instytucji finansowych, jak i dla samych konsumentów mogłoby to oznaczać ułatwienia w codziennych transakcjach handlowych.

Poparcie z górnych szczebli władzy

Pomysłowi zaokrąglania cen przychylny jest również prezydent Karol Nawrocki. W listopadzie 2025 roku, podczas rozmowy w Radiu ZET, wskazał na ekonomiczne uzasadnienie dla zmian. Prezydent podkreślił, że wydatki na produkcję monet jednogorszowych i dwugorszowych znacznie przewyższają ich nominalną wartość, co stanowi nieracjonalne marnotrawstwo środków publicznych.

Pomimo publicznych deklaracji, dokładne koszty wybicia groszówek pozostają tajemnicą. Pracownicy Mennicy Polskiej konsekwentnie zasłaniają się tajemnicą kontraktową, odmawiając ujawnienia szczegółowych informacji na temat wydatków związanych z produkcją najdrobniejszych monet.

Czy zaokrąglenia podniosą inflację?

Wprowadzenie obowiązkowego zaokrąglania cen rodzi jednak obawy ekspertów ekonomicznych. Marek Zuber, znany ekonomista, zwrócił uwagę na potencjalne zagrożenia w rozmowie z jednym z mediów:

„Jeśli chodzi o zaokrąglenia, to przy setkach tysięcy transakcji handlowych, mowa o naprawdę sporych pieniądzach, jakie musieliby dopłacić klienci. Warto pamiętać o tym, że kiedy inflacja rośnie o 0,2 procent, to jest wielka narodowa dyskusja o drożyźnie. Tymczasem właśnie z takim wzrostem cen trzeba by się liczyć, gdyby faktycznie takie zaokrąglenie wprowadzono”

Ekspert zwraca uwagę na paradoks: społeczeństwo jest niezwykle wrażliwe na nawet minimalne wzrosty inflacji, jednak proponowane zaokrąglenia mogłyby skutkować wzrostem cen porównywalnym do wzrostu inflacji, z którym się tak intensywnie dyskutuje.

Unijne doświadczenia z zaokrągleniami

Polska nie byłaby pierwszym krajem, który decyduje się na tak radykalne zmiany w systemie monetarnym. W Unii Europejskiej zaokrąglanie cen to prakyka, która już się sprawdziła i funkcjonuje bez większych problemów. Siedem krajów strefy euro konsekwentnie wdrażało podobne rozwiązania:

Kraj Status zaokrąglania
Finlandia Zaokrąglanie cen w obiegu
Holandia Zaokrąglanie cen w obiegu
Słowacja Zaokrąglanie cen w obiegu
Włochy Zaokrąglanie cen w obiegu
Irlandia Zaokrąglanie cen w obiegu
Belgia Zaokrąglanie cen w obiegu
Estonia Zaokrąglanie cen w obiegu

Wszystkie wymienione kraje systematycznie wycofują ze swojego systemu monetarnego najmniejsze nominały monet, jednocześnie wdrażając obligatoryjne zaokrąglanie cen do pełnych dziesiątek groszy. Doświadczenie z tych krajów wskazuje, że zmiana ta jest możliwa do przeprowadzenia w stosunkowo gładki sposób, bez większych perturbacji na rynku czy w sektorze handlu.