Świat

Dyplomacja bez granic partyjnych. Dlaczego Waszyngton wymaga gry na dwa fronty

W świecie dyplomacji obowiązuje niepisana reguła, która przez dziesięciolecia utrwalała się w praktyce międzynarodowych stosunków: nigdy nie warto zamykać sobie możliwość rozmowy z ludźmi, którzy za kilka tygodni lub za dwa lata mogą znaleźć się u sterów rzeczywistej władzy. Ta zasada szczególnie intensywnie obowiązuje w Waszyngtonie, gdzie układ sił politycznych zmienia się z regularną prawidłowością.

Zbliżające się wybory połówkowe do amerykańskiego Kongresu stanowią idealną ilustrację tego złożonego systemu. Amerykańskie społeczeństwo będzie wybierać całą Izbę Reprezentantów oraz trzecią część Senatu. Choć republikanie aktualnie kontrolują Kongres, scenariusz może się dramatycznie zmienić. To właśnie powoduje, że dla zagranicznych dyplomatów przebywających w stolicy Stanów Zjednoczonych równie istotne są teraz kontakty z kręgami Donalda Trumpa i republikańską większością co relacje z politykami Partii Demokratycznej.

System, w którym wszystko może się zmienić

Zjawisko to nie jest bynajmniej czymś nadzwyczajnym ani nowinką specyficzną dla obecnej kadencji wyborczej. To po prostu sposób, w jaki funkcjonuje Waszyngton. Każda ambasada, która chce sprawnie pełnić swoją misję, nie może opierać całej strategii komunikacyjnej na relacjach z jedną partią polityczną. System amerykański charakteryzuje się zaskakującą wręcz dynamiką:

  • Co dwa lata wybierana jest w całości Izba Reprezentantów
  • Co dwa lata odnawiana jest jedna trzecia składu Senatu
  • Co cztery lata może całkowicie zmienić się administracja w Białym Domu

Kiedy w Białym Domu zasiada republikanin, zagraniczne placówki dyplomatyczne oczywiście muszą mieć dostęp do jego administracji. Niezbędne są kontakty z funkcjonariuszami Departamentu Stanu, Pentagonu, Rady Bezpieczeństwa Narodowego i wąskiego otoczenia prezydenta. Jednocześnie jednak obligatoryjne jest utrzymywanie dialogu z parlamentarzystami opozycji, czyli demokratami. Sytuacja wygląda identycznie w odwrotnym scenariuszu. Kiedy prezydentem był Joe Biden, zagraniczne placówki dyplomatyczne równocześnie rozwijały relacje zarówno z jego administracją i demokratami, jak i z republikanami.

Od szeregowego kongresmena do przewodniczącego komisji

Matematyka polityczna w Stanach Zjednoczonych funkcjonuje w prosty, lecz bezwzględny sposób. Człowiek, który dzisiaj zajmuje stanowisko szeregowego kongresmena z opozycji, za kilka zaledwie miesięcy może zostać przewodniczącym jednej z najmożniejszych komisji Kongresu. W momencie takiego awansu jego możliwości wpływu na krajową i zagraniczną politykę rosną exponencjalnie. Nagle może on decydować o:

  • Przydziale miliardów dolarów z budżetu federalnego
  • Wprowadzeniu lub znowieniu międzynarodowych sankcji
  • Autoryzacji sprzedaży broni zagranicznym partnerom
  • Wielkości i kierunkach pomocy zagranicznej
  • Strategicznych elementach polityki Stanów Zjednoczonych wobec konkretnych krajów

Dlatego właśnie zagraniczne służby dyplomatyczne nie mogą odkładać budowania relacji aż do czasu, gdy ktoś faktycznie wygra wybory. W takim wypadku praktycznie zawsze okazuje się już za późno. Profesjonalna dyplomacja buduje swoje więzi wcześniej, krok po kroku, za pośrednictwem licznych kanałów komunikacji.

Niezwiązane siatki kontaktów dyplomatycznych

Proces ten obejmuje spotkania zarówno z samymi kongresmenami i senatorami, jak i ze szczególnie istotnymi dla całej pracy adviserami oraz pracownikami komisji parlamentarnych. To właśnie ci ostatni, nieczęsto pojawiający się w mediach fachowcy, przygotowują projekty ustaw, materiały informacyjne oraz pytania, które będą później zadawane podczas publicznych przesłuchań. Dyplomacja wykorzystuje również inne kanały komunikacji:

  • Oficjalne spotkania organizowane w ambasadach
  • Konferencje naukowe i dyskusyjne
  • Spotkania zorganizowane przez renomowane think tanki
  • Wizyty parlamentarzystów i ministrów z kraju pochodzenia dyplomaty
  • Wizualizacja ekspertyz i studiów naukowych

Zasadniczo, podczas większości tego rodzaju spotkań głównym celem jest coś znacznie bardziej fundamentalnego niż przedstawienie konkretnej prośby czy przeprowadzenie negocjacji. Chodzi o to, żeby po prostu się znać. Aby kiedy pojawi się kryzys dyplomatyczny, można było podnieść słuchawkę i zatelefonować do właściwej osoby, która naprawdę może wesprzeć lub zmienić bieg zdarzeń.

Zmiana składów komisji a zmiana polityki

Jeżeli Demokraci w zbliżających się wyborach przejmą kontrolę nad Izbą Reprezentantów, nastąpi całkowita wymiana przewodniczących komisji. To nie będzie zmiana czysto kosmetyczna czy biurokratyczna. Przewodniczący komisji posiada szerokie kompetencje decyzyjne. On lub ona określa, jakie tematy będą przedmiotem parlamentarnych przesłuchań, którzy świadkowie będą wezwani, które kwestie będą przedmiotem śledztwa, oraz które projekty ustaw będą traktowane jako priorytetowe w harmonogramie prac komisji.

Szczególnie istotne byłyby przemiany w następujących komisjach:

Komisja Znaczenie
Komisja Spraw Zagranicznych Kontrola polityki zagranicznej i międzynarodowych zobowiązań
Komisja ds. Sił Zbrojnych Decyzje o budżecie obronnym i operacjach wojskowych
Komisja ds. Wywiadu Nadzór nad działalnością służb wywiadowczych
Komisja Budżetowa Przydzielanie środków finansowych na poszczególne obszary
Komisja ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kontrola bezpieczeństwa kraju i migracji

Demokraci już intensywnie przygotowują się na scenariusz przejęcia kontroli nad Izbą Reprezentantów. Zapowiadają szerokie wykorzystanie funkcji kontrolnych Kongresu wobec administracji Donalda Trumpa. W ich planach znajdują się śledztwa dotyczące działalności gospodarczej rodziny prezydenta, analizy poszczególnych decyzji podjętych przez administrację, a także przegląd kontrowersyjnych elementów polityki zagranicznej obecnego rządu.

Gra na dwa fronty jako standard dyplomatycznych operacji

Ta perspektywa oznacza, że zagraniczne stolice muszą przygotowywać się na możliwość, że za kilka tygodni ich numer jeden rozmówca na Kapitolu może być osobą całkowicie inną niż obecnie. To prowadzi nas do jeszcze bardziej fundamentalnego zagadnienia. Dobre państwo nie buduje w Waszyngtonie wyłącznie relacji z jedną partią polityczną. Strategiczne państwo buduje relacje ze Stanami Zjednoczonymi jako całością.

Ta różnica jest absolutnie zasadnicza dla bezpieczeństwa narodowego każdego kraju. Jeżeli jakieś państwo zostanie nierozerwanie utożsamione wyłącznie z Demokratami, może się znaleźć w poważnych tarapatach w momencie, gdy Republikanie powrócą do władzy. Jeżeli zaś kraj postawi swoje całe znaczne karty wyłącznie na Republikanów, może obudzić się bez odpowiednich kanałów komunikacji i wpływu w momencie zwycięstwa Demokratów. To niebezpieczna gra, którą można zaobserwować po każdych wyborach prezydenckich.

Po zwycięstwie Donalda Trumpa w wyborach z roku 2024 dokładnie to się stało. Zagraniczni dyplomaci rozwinęli intensywne działania mające na celu nawiązanie kontaktów z ludźmi, którzy mieli szanse znaleźć się w nowej administracji Trumpa. Zjawisko to jest doskonałą ilustracją tego, dlaczego profesjonalna dyplomacja stale dąży do utrzymania otwartych kanałów komunikacyjnych po obu stronach amerykańskiego podziału politycznego.

Polska i znaczenie dwustronnych relacji w Waszyngtonie

Te zasady mają bezpośrednie zastosowanie do Polski. Niezależnie od tego, kto aktualnie rządzi Warszawą i kto zasiada w Białym Domu, polska dyplomacja powinna dążyć do utrzymania bliskich relacji zarówno z Republikanami, jak i Demokratami. Decyzje dotyczące polskich interesów nie są podejmowane wyłącznie w Gabinecie Owalnym. Kongres Stanów Zjednoczonych posiada wiele kluczowych uprawnień:

  • Zatwierdza budżet Pentagonu i przydziela fundusze obronne
  • Uchwala pakiety pomocy zagranicznej
  • Może wprowadzać międzynarodowe sankcje
  • Zatwierdzeni nominacje do kluczowych stanowisk dyplomatycznych
  • Reguluje przepisy dotyczące współpracy wojskowej

Ukraina jako przykład znaczenia Kapitolu

Historia ostatnich lat doskonale ukazuje, jak ogromne znaczenie ma Kapitol dla losów krajów wspieranych przez Stany Zjednoczone. W przypadku Ukrainy mogliśmy wyraźnie obserwować dynamikę tego procesu. Choć prezydent Stanów Zjednoczonych może publicznie deklarować swoje pełne poparcie dla konkretnego kraju, bez konkretnych pieniędzy zatwierdzonych przez Kongres wiele ważnych działań jest po prostu niemożliwych do realizacji. Pieniądze zawsze muszą pochodzić z budżetu federalnego zatwierdzonego przez legislatywę.

To fundamentalna lekcja dla zrozumienia sposobu, w jaki Stany Zjednoczone funkcjonują jako system. Dyplomacja w Waszyngtonie to nie tylko Biały Dom. To również setki indywidualnych gabinetów rozmieszczonych na Kapitolu. Czasem znacznie ważniejsza niż rozmowa z polityczką gwiazdą dzisiejszych gazet jest konwersacja z człowiekiem, którego nazwiska większość opinii publicznej jeszcze nie zna. Ale za kilka zaledwie miesięcy taka osoba może przejąć kierownictwo komisji, która będzie decydowała o sprawach absolutnie kluczowych dla bezpieczeństwa i interesów twojego kraju.

Obserwacja trendów politycznych jako część pracy dyplomatycznej

Dlatego ambasady prowadzą systematyczną obserwację sondaży opinion publicznej, śledzą najbardziej znaczące wyścigi wyborcze i analizują, kto potencjalnie może awansować w hierarchii partyjnej. Celem tej pracy nie jest jednak stawianie na tego, kto ma szanse wygrać. W profesjonalnej dyplomacji chodzi właśnie o coś diametralnie odwrotnego. Celem jest precyzyjnie unikać sytuacji, w której postawiono by wszystko na jedną kartę.

Administracje przychodzą i odchodzą. Większości w Kongresie regularnie się zmieniają. Senatorowie i kongresmeni wychodzą na emeryturę lub przegrywają wybory. Jedno natomiast pozostaje stałe: interesy poszczególnych państw trwają długoterminowo. I właśnie dlatego zagraniczni dyplomaci przygotowują się na każdy możliwy układ sił politycznych, podczas gdy Amerykanie przygotowują się do kampanii wyborczej. W Waszyngtonie toczy się zatem druga, znacznie mniej widoczna dla opinii publicznej kampania wyborcza.