Sport

Polska drużyna bez zwycięstwa na otwarcie nowej ery w Lidze Narodów

Pierwszy mecz pod wodzą nowego selekcjonera przyniósł rozczarowanie kibicom zgromadzonym na PGE Narodowym. Reprezentacja Polski zamiast triumfalnego startu w Lidze Narodów musiała zadowolić się bezbramkowym remisem z Bośnią i Hercegowiną. Na trybunach rozległy się gwizdy niezadowolonych fanów, oczekujących bardziej zdecydowanego otwarcia rozgrywek w niższej grupie konkurencji.

Wyrównana konfrontacja od pierwszych minut

Jan Urban i kapitan Robert Lewandowski przed spotkaniem zgodnie oceniali, że grupa z udziałem Szwecji i Rumunii będzie niezwykle wyrównana. Prognoza ta potwierdziła się już w trakcie gry, która od samego początku cechowała się brakiem wyraźnego faworyta. Pierwsze czterdzieści pięć minut upłynęło pod znakiem nerwowości i niedokładnych działań obu drużyn.

Polska nie potrafiła wypracować sobie przewagi w linii obrony ani w pośrodku pola. Wymiany piłki były chaotyczne, a dryblingi niecelne. Nieudane próby przejęcia inicjatywy prowadziły do prostych strat, które Biało-Czerwoni nie potrafili przekuć na konkretne zagrożenie dla bramki przeciwnika.

Jedyną bardziej obiecującą szansę w pierwszej połowie stworzył Sebastian Szymański, który tuż przed przerwą oddał groźny strzał lewą nogą. Bramkarz Bośniaków Martin Zlomislić wykazał się jednak doskonałą refleksją i rozprawił się z tym uderzeniem. Był to jedyny celny strzał Polaków w pierwszych czterdzieści pięć minutach meczu.

Kontuzja Kamińskiego zmienia karty w grze

Już w 24. minucie drużynie przydarzył się nieprzyjemny incydent. Jakub Kamiński doznał urazu i zmuszony był opuścić murawę. Jego miejsce zajął Nicola Zalewski, co wymusiło pewne przegrupowanie polskiej defensywy. Ta zmiana zaburzyła zaplanowaną taktyką zespołu i wymagała czasu na adaptację.

Druga połowa przyniosła więcej emocji i szans

Po zmianie stron Polska wyraźnie podniosła intensywność. Przez znaczną część drugiej połowy Biało-Czerwoni dominowali na boisku, chociaż ta przewaga nie przekładała się na wiele czystych okazji bramkowych. Polskie ataki układały się lepiej, jednak brakowało ostatecznej precyzji.

Zlomislić musiał interweniować kilkakrotnie. Brilliantnie ratował się po strzałach Matty’ego Casha oraz ponownie Szymańskiego. Kolejne możliwości utworzyli debiutant Wiktor Nowak, Zalewski i ponownie Cash. Każdorazowo jednak polska drużyna nie zdołała pokonać czujnego bramkarza bośniackich kolegów.

Mimo dominacji Polaków goście nie poddawali się biernie. Kerim Alajbegović odpowiedział groźnym strzałem, który Marcin Bułka obronił z dużym wysiłkiem. Chwilę później piłka znalazła się w polskiej siatce, ale arbiter Anastasios Papapetrou z Grecji nie uznał gola ze względu na faul popełniony na brakarzu drużyny gospodarzy.

Ostatnia szansa dla Polski

W doliczonym czasie gry polska drużyna miała jeszcze jedną obiecującą możliwość. Piotr Zieliński z Napoli popisał się efektowną akcją na linii pola karnego i oddał strzał, lecz nawet to uderzenie zatrzymało skutecznie dyspozycję bramkarza gości. Po tej akcji arbiter zakończył spotkanie.

Dla polskiej reprezentacji to pierwszy bezbramkowy remis zanotowany od ponad dwóch i pół roku. Wynik ten nie spełnił oczekiwań kibiców ani samych piłkarzy, którzy liczyli na bardziej efektywny start do rozgrywek pod nowym kierownictwem.