Hubert Hurkacz nie zdołał sięgnąć po tytuł w turnieju ATP w chińskim Chengdu. Wrocławianin musiał uznać wyższość Alejandra Davidovicha Fokiny ze Hiszpanii, który wygrał finałowe starcie wynikiem 6:4, 7:6 (9-7) w zaciętym meczu trwającym blisko dwie godziny.
Trzynasty finał w karierze Polaka
To była już trzynasta finałowa rozgrywka w karierze 29-letniego tenisisty z Wrocławia na poziomie ATP. Poprzednio Polak grał w finale turnieju tej rangi w maju poprzedniego roku, kiedy rywalizował w Genewie. Czekając na dziewiąty tytuł w karierze, Hurkacz sięgał po ostatni triumf w kwietnia 2024 roku na trawie w portugalskim Estoril.
Bilans bezpośrednich potyczek pomiędzy zawodnikami przed meczem nie układał się korzystnie dla reprezentanta Polski. W sześciu wcześniejszych spotkaniach z lepiej notowanym aktualnie Hiszpanem przegrał czterokrotnie, w tym w dwóch najnowszych pojedynkach. Davidovich Fokina wchodził do finału z pozycji drugiej łatki turnieju, podczas gdy Hurkacz otrzymał piątkę.
Pierwszy set pełen dramatycznych momentów
Już otwarcie meczu zapowiadało wyrównany bój. Pierwszy gem wtorkowego spotkania okazał się niezwykle długi – tenisiści rozegrali w nim aż dwadzieścia punktów. Polak wykazał się zdecydowaną wolą walki, obronił trzy szanse przełamania i ostatecznie objął prowadzenie w secie.
Jednak przez pozostałą część pierwszej partii gra przebiegała na bardzo wyrównanym poziomie. Przełomowy moment nastąpił w siódmym gemie, gdy Davidovich Fokina – zawodnik, w którego żyłach płynie rosyjska krew, a którego ojciec był zawodnikiem boksu – zdołał przełamać podanie Hurkacza i wyszedł na prowadzenie 4:3. Hiszpan nie zmarnował przewagi, powiększył dystans do rywala i w kolejnym swoim gemie serwisowym przypieczętował zwycięstwo w pierwszej odsłonie stosunkiem 6:4 po niespełna pięćdziesięciu minutach gry. Osiem asów zanotowanych przez Hurkacza w tej części spotkania okazało się niewystarczające.
Druga partia zdominowana przez błędy Polaka
Drugą partię podopieczny szkoleniowca Gillesa Cervary również rozpoczął od przejęcia inicjatywy przy własnym podaniu. Niestety, poza serwisem zabrakło mu narzędzi, które pozwoliłyby mu utrzymać przewagę i zbudować solidną bazę do zwycięstwa. Rywal z Madrytu grał na znacznie wyższym poziomie regularności, manifestując większą energię na korcie.
Tymczasem w grze polskiego zawodnika mnożyły się niewymuszone błędy – w sumie popełnił ich ponad trzydzieści w całym meczu. Szczególnie widoczne stały się to w jedenastym gemie, kiedy po serii prostych omyłek Hurkacz zamachnął się z całej siły, jakby chciał roztrzaskać rakietę. W tej trudnej sytuacji musiał się bronić przed dwomabreak pointami, ale skuteczne podanie pozwoliło mu wyjść z opresji i uniknąć przełamania.
Dramatyczny tie-break bez rewanżu
O rozstrzygnięciu drugiego seta zdecydował tie-break, w którym emocje sięgnęły zenitu. Hurkacz po efektownym odegraniu skrótu objął prowadzenie 4-2, a następnie przyspieszył jeszcze bardziej, wychodząc na 6-3. Polak miał szanse na wiele setboli – najpierw przy stanie 6-5 z własnym serwisem, następnie przy 7-6, ale nie potrafił ich wykorzystać.
Dynamiczny i znacznie lepiej poruszający się po kortach Davidovich Fokina nie rezygnował mimo niekorzystnego dla niego bilansu punktów. Hiszpan walczył z determinacją, w kolejnych akcjach odgrywał trudne piłki i ostatecznie wygrał tie-break 9-7 po niespełna sto dziesięciu minutach całej rywalizacji. Mecz zakończył się zwycięstwem Hispana 6:4, 7:6 (9-7).
Drugie trofeum Davidovicha Fokiny
Zwycięstwo w Chengdu okazało się drugim tytułem ATP dla Alejandra Davidovicha Fokiny w bieżącym sezonie. Uprzednio triumfował na trawie na Majorce. W swojej karierze tenisista z Hiszpanii stawał w pięciu finałach ATP, zanim wreszcie doszło do jego pierwszego zwycięstwa kilka miesięcy temu, a teraz dodał sobie drugie.
Zmiany w rankingu
Wynik finału w Chengdu przełożył się na zmianę pozycji tenisistów w światowym rankingu ATP. Hubert Hurkacz, mimo porażki w finale, awansował na trzydziestą dziewiątą pozycję listy światowej. Alejandro Davidovich Fokina natomiast przesunął się na dwudzieste szóste miejsce, dzięki czemu znacznie zbliżył się do elity światowego tenisa.
Polak zarobił na turnieju w Chengdu sto siedem tysięcy dolarów, co jest standardową nagrodą dla finalista zawodów cyklu ATP w tym segmencie.
Szybki przeskok do Pekinu
Hurkacz nie będzie miał czasu na dłuższy odpoczynek. Zaledwie w środę rozpoczyna się kolejny turniej ATP – tym razem ATP 500 w Pekinie. Wrocławianin będzie musiał błyskawicznie przenieść się do stolicy Chin, aby przygotować się do zmagań w nowych warunkach. Jego rywalem w pierwszej rundzie będzie Amerykanin Learner Tien.
Triumf Zielińskiego w deblu
Wśród polskich tenisistów w Chengdu było jedno zwycięstwo. We wtorek Jan Zieliński wywalczył szósty tytuł deblowy w swojej karierze. Po raz pierwszy triumfował w parze z Brytyjczykiem Luke’iem Johnsonem. Duet polsko-brytyjski okazał się lepszy od pary Amerykanina Roberta Gallowaya i Szweda Andre Goranssona, wygrywając 7:6 (9-7), 7:5. Dla Zielińskiego i Johnsona było to pierwsze wspólne zwycięstwo na poziomie ATP.