Angielski napastnik dominuje w plebiscycie dziennikarzy sportowych – Kane wyborem na piłkarza roku w Bundeslidze
Harry Kane zdobył prestiżowy tytuł piłkarza roku w Niemczech, uzyskując wyraźne poparcie środowiska dziennikarzy sportowych. Napastnik Bayernu Monachium zebrał 272 głosy w plebiscycie organizowanym przez Stowarzyszenie Niemieckich Dziennikarów Sportowych (VDS), co dało mu zdecydowane pierwsze miejsce w rankingu najlepszych zawodników sezonu.
Triumf Kane’a nad konkurencją
Wynik głosowania nie pozostawiał wątpliwości co do zdolności angielskiego sztrumika. Michael Olise, jego kolega z zespołu z Bayernu, zajął drugie miejsce ze znacznie mniejszą liczbą wsparcia – 203 głosami. Zamykając top trzy zawodników, znalazł się niemiecki reprezentant Deniz Undav z VfB Stuttgart, który otrzymał zaledwie 61 głosów, co wskazuje na znaczną przewagę Kane’a w oczach jurorów.
W głosowaniu uczestniczyło łącznie 656 członków Stowarzyszenia Niemieckich Dziennikarzy Sportowych, co świadczy o szerokiej reprezentacji branży medialnej zajmującej się sportem. Takie zaangażowanie wyborców podkreśla znaczenie przyznawanych wyróżnień i ich wiarygodność w środowisku piłkarskim.
Sezon godny najwyższych wyróżnień
Uznanie dla Kane’a miało solidne uzasadnienie sportowe. W sezonie, w którym zdobył tytuł piłkarza roku, angielski zawodnik wykazał się fenomenalną produktywnością. Jego licznik zatrzymał się na 61 golach w 51 oficjalnych meczach rozegranych dla Bayernu Monachium, mistrza Niemiec. Takie statystyki plasują go wśród najlepszych strzelców w europejskiej piłce nożnej.
Sam laureat podkreślił wagę tego sezonu w swojej karierze. Podczas odbierania wyróżnienia w minioną środę 33-letni napastnik oświadczył, że był to jego najlepszy sezon dotychczasowej kariery. Tym bardziej znaczące było dla niego powtórne zdobycie nagrody „Złotego Buta” dla najlepszego strzelca w Europie, co potwierdza jego pozycję czołowego zawodnika na kontynencie.
Kompany najlepszym trenerem
W kategorii najlepszego trenera plebiscyt przynósł również jasny werdykt. Vincent Kompany, kierujący Bayernem Monachium, uzyskał 314 głosów, znacznie dystansując pozostałych kandydatów. Jego wynik był wyraźnym świadectwem uznania dla pracy, jaką wykonał ze swoją drużyną.
Na drugim miejscu znalazł się Julian Schuster z SC Freiburg z 87 głosami. Trener freiburski, który wygrał to wyróżnienie rok wcześniej, zachował wysoką pozycję mimo utraty pierwszego miejsca. Trzecie miejsce przypadło Sebastianowi Hoessowi z VfB Stuttgart, który uzyskał 53 głosy. Fakt, że Stuttgart dotarł do finału Pucharu Niemiec, świadczy o solidnej pracy szkoleniowej Hoessa, choć nie wystarczyło to do podjechania na podium plebiscytu.
Schuster, będąc już doświadczonym laureatem tej nagrody, zareagowal na zwycięstwo Kompany’ego słowami uznania. Skierował do Belga gratulacje, podkreślając, że tytuł trenera roku jest w pełni na nim zasłużony. Taka postawa świadczy o uczciwości konkurencji i wzajemnym szacunku w środowisku trenerów piłkarskich.
Niespodzianka w kategorii zawodniczek
W plebiscycie dotyczącym najlepszej zawodniczki przygotowała się dla fanów piłki nożnej pewna niespodzianka. Sylwia Gwinn z Bayernu Monachium triumfowała w tej kategorii, zdobywając 106 głosów i tym samym zwycięża samodzielnie, bez dzielenia się laurami jak w poprzednim roku.
Przed rokiem 27-letnia obrończyni dzieliła pierwsze miejsce z bramkarką Ann-Katrin Berger, jednak tym razem dominacja była niepodzielna. Jej zwycięstwo jest szczególnie godne uwagi ze względu na konkurencję, z jaką musiała się zmierzyć. Drugie miejsce zajęła Klara Buehl, również z Bayernu, która uzyskała 94 głosy – ledwie 12 głosów mniej od zwycięzczyni. Trzecie miejsce przypadło Jule Brand z Olympique Lyon, zebrawszy 82 głosy.
Zwycięstwo Gwinn można postrzegać jako pewne zaskoczenie, biorąc pod uwagę okoliczności poprzedniego sezonu. Zawodniczka borykała się wtedy z urazami, co mogło wpłynąć na jej dyspozycję. Tymczasem Buehl, która zajęła drugie miejsce, wyróżniała się zarówno w barwach swojego klubu, jak i podczas reprezentacji narodowej, osiągając wysoką formę na obu frontach. Mimo to głosy jurorów podzielił się bardziej równomiernie niż można by było oczekiwać, dając Gwinn niewielką, ale decydującą przewagę.
