Kultura

Legenda polskiego teatru odchodzi. Jan Frycz umarł w otoczeniu przyjaciół

Jan Frycz, jeden z najwybitniejszych aktorów polskiego teatru, filmów i telewizji, zmarł 15 sierpnia w swoim domu rodzinnym. Informacja o jego śmierci została podana przez Teatr Narodowy w Warszawie, z którą placówką artysta współpracował przez wiele lat. Do ostatnich chwil swojego życia pozostawał aktywny zawodowo – zaledwie w poprzednim tygodniu rozpoczął próby do spektaklu „Oresteja” w reżyserii Luki Percevala.

Wspomnienia kolegów z teatralnego świata

Wiadomość o śmierci legendy teatralnej szybko rozeszła się po środowisku artystycznym. Liczni artyści, którzy pracowali z Fryczem lub admirowali jego talent, opublikowali żegnające słowa w mediach społecznościowych i wypowiedziach dla mediów.

Joanna Szczepkowska, znana aktorka, napisała: „Janek Frycz odszedł. Człowiek tajemnica. Artysta. Żegnaj Janku”. Jej słowa oddały nie tylko smutek z powodu odejścia kolegów, ale także klimat tajemniczości, który zawsze otaczał postać Frycza.

Jakub Żulczyk, twórca projektów, w których brał udział Jan Frycz, wyrażył głębokie wzruszenie: „Panie Janku. To bardzo dziwne, że spotkaliśmy się raptem parę razy. Nie powiedziałem Panu w trakcie tych spotkań, ile Panu zawdzięczam. Byłem pewien, że spotkamy się jeszcze wielokrotnie. Nigdy nie można być pewnym. Wziął Pan sobie postać, którą napisałem i przekształcił ją, przemorfował w coś ponadczasowego.”

Borys Szyc, grający u boku Frycza, wspominał szczególny charakter aktora: „Mogę powiedzieć, że po prostu go kochałem. Uwielbiałem na pewno. Nikt mnie tak nie rozśmieszał, nikt tak nie rozkładał roli na części mniejsze i najmniejsze, szukając głębszego sensu we wszystkim. Nikt nie śmiał się tak łobuzersko, ciągle było w nim widać młodego chłopaka. Zawsze osobny a pragnący bliskości. Ależ będę tęsknił Janek.”

Hołd instytucji teatralnych

Instytucje teatralne, z którymi pracował Jan Frycz, także pożegnały wybitnego artystę. Narodowy Stary Teatr w Krakowie, gdzie Frycz spędził znaczną część swojej kariery, opublikował oficjalny komunikat: „Z rozdartym sercem publikujemy wiadomość o odejściu Jana Frycza, aktora wybitnego, który w zespole Narodowego Starego Teatru grał 17 lat (1989 – 2006)”.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego wydało następujące oświadczenie: „Z głębokim żalem przyjęliśmy wiadomość o śmierci Jana Frycza – wybitnego aktora teatralnego, filmowego i telewizyjnego. Stworzył niemal 200 kreacji aktorskich, zapisując się na trwałe w historii polskiego teatru i polskiej kultury”.

Bogdan Zdrojewski, były minister kultury, podkreślił bogatą karierę artysty: „Debiutował dokładnie 50 lat temu. Aktor reżyserów gigantów, Jarockiego, Kutza, Lupy. Znakomity w długich, żmudnych, ambitnych monologach. Bogata filmoteka, role w teatrach w tym tych rejestrowanych dla TVP. Żal. RIP”.

Jan Englert wspomina przyjaciela i kolegę z Teatru Narodowego

Jan Englert, dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie i wieloletni współpracownik Jana Frycza, udzielił poruszającego wywiadu na temat odejścia przyjaciela. Panowie pracowali razem nie tylko w Teatrze Narodowym, ale także wielokrotnie w Teatrze Telewizji.

„Był artystą, a nie tym, który uznawał się za artystę” – podkreślił Englert w rozmowie ze swoim reporterem. Dodał również charakterystyczną obserwację dotyczącą osobowości Frycza: „Jan Frycz był równie ciekawy w garderobie, jak na scenie”.

Englert głębiej scharakteryzował specyfikę zawodu aktora oraz wyjątkowość Jana Frycza w tym kontekście:

„Uprawiamy zawód, który ma bardzo krótką datę ważności, jeśli chodzi o ocenianie naszej wartości. Wspaniałość tego zawodu polega na tym, że bardzo jest niewymierny, że wymyka się algorytmom. Wspominając wielkiego aktora, jakim był Frycz, chciałbym unikać takich stereotypów w rodzaju «jak długo będę pamiętał», «jaka rola jego jest najważniejszą».”

Dyrektor Teatru Narodowego podkreślił kluczową cechę Jana Frycza – jego niezależność od popularności: „Ważne jest to, że przez kilkadziesiąt lat swojej pracy, nie zabiegając nigdy o niczyje względy, nie starając się zwiększać sobie popularności przez słupki oglądalności czy polubień, jest powszechnie znaną postacią i lubianą przez wszystkich kolegów. Nie znam nikogo, kto by podważał umiejętności zawodowe Jana Frycza. Był naprawdę wielkim aktorem. Był naprawdę inspirującym aktorem. Mówię to jako kolega, ale także jako reżyser.”

Cezary Pazura o nieprzewidywalności gry Frycza

Inny znany aktor, Cezary Pazura, również pochylił się nad wspomnieniami o Janie Fryczu. Pazura podkreślił jedną z najistotniejszych cech talenty Frycza – jego całkowicie nieprzewidywalny styl gry aktorskiej.

„On grał absolutnie nieoczekiwanie. Każdy sobie wyobraża – jak ma rolę z partnerem – jak on to zagra, jak on coś powie. On zawsze robił inaczej” – wspominał Pazura. Aktor porównał Frycza do jednej z ikon polskiego kina: „Znałem w życiu tylko dwóch takich aktorów. To był Janek Frycz i Janusz Gajos. Oni byli nie do wyobrażenia – to, jak «postawią» rolę.”

Pazura wyjaśnił, czym konkretnie wyróżniał się geniusz Jana Frycza na scenie: „Jan Frycz oprócz liter, słów grał coś tak absolutnie innego, dziwnego, takiego zagadkowego i głębokiego, o czym ja w ogóle nie miałem wyobrażenia. To świadczy właśnie o tym, że to był aktor, który bardzo głęboko «sięgał w rolę».”

Bogatą spuściznę artystyczną

Kariera Jana Frycza obejmowała prawie pięć dekad zaangażowania w teatr, film i telewizję. Stworzył on niemal dwie stuletnią liczbę kreacji scenicznych, każdą z których wypełniał głęboką analizą roli i niezwykłą wrażliwością artystyczną. Jego wkład w polską kulturę pozostanie trwały i niezmiennie będzie inspiracją dla kolejnych pokoleń aktorów.

Jan Frycz odszedł, ale jego artystyczne dzieje zapisały się na zawsze w sercach tych, którzy mieli przyjemność obserwować jego geniusz na scenie i na ekranie.