Polska

Bohater zapomniany przez historię. Jan Gilas i jego ostatni czyn w Lublinie

Bohater zapomniany przez historię. Jan Gilas i jego ostatni czyn w Lublinie

Wrzesień 1939 roku zapisał się w pamięci Polaków jako początek jednej z najtragiczniejszych wojen w europejskiej historii. Niestety, wiele wydarzeń z tego okresu, szczególnie te związane z poświęceniem zwykłych ludzi, pozostaje dziś niemal całkowicie zapomniane. Jedną z takich historii jest opowieść o mężczyźnie, który oddał życie, ratując inne osoby w swoim mieście.

Bombardowanie Lublina – początek tragedii

9 września 1939 roku Lublin stał się celem ataku niemieckich sił lotniczych. Naloty bombardujące miasto nie były przypadkowe – Niemcy dążyli do zniszczenia infrastruktury i zastraszenia ludności cywilnej. W trakcie jednego z takich ataków wiele budynków publicznych uległo uszkodzeniu, a mieszkańcy szukali schronienia w укрытиях i piwnicach.

Jednym z budynków, które padło ofiarą bombardowania, był lubelski ratusz – symbol władzy miejskiej i ważne centrum administracyjne. Niemiecka bomba o znacznej sile rażenia przedarła się przez wielowarstwową konstrukcję budynku, niszczyć dach oraz kolejne stropy w głąb budowli.

Niewybuch w sercu miasta

To, co mogłoby skończyć się katastrofą, stało się jedynie zawieszonym zagrożeniem. Pocisk przeniknął przez wiele warstw ratusza, jednak – na szczęście dla przebywających tam osób – nie zdążył eksplodować. Szacuje się, że bomb ważyła około 50 kilogramów, co oznaczało, że stanowiła poważne niebezpieczeństwo dla każdego, kto znalazłby się w pobliżu w momencie, gdyby doszło do detonacji.

Odkrycie niewybuchowego pocisku w budynku publicznym postawiło przed władzami miasta trudny problem. Oburzenie mieszkańców, przebywających zarówno w ratuszu, jak i w sąsiadujących budynkach, mogło potęgować się z każdą upływającą minutą. Konieczne było szybkie działanie i zdecydowana postawa kogoś, kto byłby skłonny podjąć ekstremalnie ryzykowną akcję.

Decyzja Jana Gilasa

Jan Gilas, pełniący funkcję woźnego magistratu, stanął przed wyborem, który określić można jako wybór pomiędzy bezpieczeństwem a poczuciem odpowiedzialności wobec innych. Bez wahania zdecydował się na działanie. Przystąpił do wynoszenia niewybuchowego pocisku z budynku – zadania, które każdy inny mógłby uzasadnić jako zbyt niebezpieczne i przekraczające obowiązki pracownika publicznego.

Gilas chwycił bombę ważącą ok. 50 kilogramów i rozpoczął transport niewybuchowego pocisku z wnętrza ratusza. Każdy jego krok wiązał się z ogromnym ryzykiem – gdyby podczas transportu doszło do eksplozji, mógłby zginąć natychmiast, a fala uderzeniowa mogłaby być niebezpieczna dla wielu osób wokół.

Tragiczny finał heroicznego czynu

Chociaż udało mu się wyniesć bombę z budynku, chwilę później mężczyzna został odnaleziony martwy. Trzymał pojazd w swoich rękach – ostatnie świadectwo jego walki o bezpieczeństwo innych ludzi. To ostatnie ujęcie postaci Gilasa, umiętego przy bombie, utkwiło w pamięci świadków tego zdarzenia.

Przyczyna śmierci woźnego pozostaje przedmiotem różnych interpretacji. Jedna z wersji wskazuje na zawał serca jako przyczynę bezpośrednią. Możliwe, że ekstremalne napięcie, fizyczne wysiłek związany z wynoszeniem ciężkiej bomby oraz świadomość grożącego niebezpieczeństwa byłyby zbyt wielkie dla organizmu człowieka. Inna możliwość to skutki urazu wewnętrznego lub wstrząsu spowodowanego doświadczonym stresem.

Pamięć o poświęceniu

Historia Jana Gilasa to opowieść o poświęceniu zwykłego człowieka, który w obliczu zagrożenia nie myślał o sobie, lecz o bezpieczeństwie swoich współobywateli. Jego czyn, dokonany w pierwszych dniach drugiej wojny światowej, stanowi wyraz najwyższych wartości ludzkich – odwagi i altruizmu.

Dziś, ponad osiemdziesiąt lat później, postać woźnego magistratu pozostaje niemal całkowicie zapomniana przez ogół społeczeństwa. Tymczasem jego historia zasługuje na to, aby być przypominana jako przykład heroizmu zwykłych ludzi, którzy w najciemniejszych chwilach historii wybierali otros zamiast siebie samych.